Branża motoryzacyjna w poprzednim roku nie radziła sobie najlepiej. Kryzys był widoczny przede wszystkim na kontynencie europejskim, gdzie sprzedaż nowych aut spadła najbardziej. Wystarczy spojrzeć na statystyki, z których wynika, że w poprzednim roku (dokładniej w pierwszych jedenastu miesiącach) kupili jedynie jedenaście milionów nowych aut.

Jest to najgorszy wynik od rok blisko dwudziestu lat. Co gorsza nic nie zapowiada tego, że w najbliższym czasie dojdzie do poprawy tej sytuacji, ponieważ nie będzie żadnego poważnego pobudzenia w tej branży. Kryzys trwa od blisko czterech lat. Pierwsza jego faza przypadła na lata 2008 i 2009. Ten okres jednak nie odbił się zbyt poważnie na europejskim rynku samochodowym. Wszystko dlatego, że rządy wielu krajów przygotowały specjalne programy ochronne, które skutecznie uchroniły koncerny od poniesienia dotkliwych strat. Programy ratunkowe były także wspierane przez urzędników w Brukseli, którzy zdają sobie doskonale sprawę z tego, motoryzacja jest jedną z najważniejszych branż niemal dla każdej gospodarki. Z czasem jednak kraje europejskie zaczęły mieć poważne problemy finansowe. Ochrona dla motoryzacji przestała być już tak skuteczna i motoryzacja podobnie jak inne sektory gospodarek zaczłą się chylić ku upadkowi. Banki w ramach oszczędności i ostrożności zaczęły wprowadzać bardziej rygoarystyczne wymagania kredytowe dla swoich klientów. W efekcie czego mniejsza ich liczba je otrzymywała i dokonywała kredytów. Większą popularnością zaczęły się także cieszyć samochody używane, które okazały się najrozsądniejszą formą oszczędzania w dobie zaciskania pasa. Poza starym kontynentem sytuacja ma się znacznie lepiej. Wiele wskazuje na to, że Azja oraz Stany Zjednoczone idą powoli do przodu. Jeżeli tak dalej pójdzie za kilka lat Europa pozostanie daleko w tyle i dystans ten będzie bardzo trudny do odrobienia. Według specjalistów w najbliższym czasie jednym z większych producnetów samochodów stanie się Chińśka Republika Ludowa.