Nie mogę dostać się do mieszkania

0
95

Problemy dnia codziennego dotyczą każdego obywatela. Jedne jedne mogą być śmieszne, inne trochę bardziej poważne a jeszcze inne mogą wywoływać zawrót głowy. Jeden z takich problemów może dotknąć każdego z nas i przedstawia go następująca sytuacja, którą postanowiłem się podzielić, gdyż spotkała mnie osobiście. Mimo tego, iż nie życzę nikomu aby znalazł się na moim miejscu, warto jest doczytać do końca i wyciągnąć wnioski dla własnego dobra.

To nie mój dzień

Oczywiście dzisiaj był ten dzień, w którym wstawanie z łóżka trwało o kilka chwil za długo a kiedy już udało się wstać, wszystko szło jakoś nie tak jak powinno. Śniadanie, oczywiście na szybko. Jakoś tak się wszystko złożyło, że ledwo co udało mi się zdążyć dzisiaj do firmy a mieszkanie opuszczałem w takim pośpiechu, że ledwo zdążyłem buty założyć, bo sznurówki to już wiązałem po przyjściu do pracy. W pracy poniedziałek to wiadomo jaki jest, tego to nie trzeba nikomu tłumaczyć ale jak się okazało później cały urok tego dnia był jeszcze przede mną.

Brak kluczy do mieszkania

Wracam po ciężkim dniu do domu, staję przed drzwiami mojego mieszkania i jak zawsze sięgam do kieszeni w kurtce po klucze a tu dopada mnie niesamowite zdziwienie. Okazuje się, ze nie mam kluczy, a że po drodze byłem jeszcze na zakupach, to w dwóch siatkach dodatkowo wszystko targam, jak przystało na dobrego gospodarza. Oczywiście ostatnio pomieszkuję sam a drzwi są nawet dość solidne bo specjalnie wymienione na antywłamaniowe zeszłego roku. W pierwszej chwili przeżyłem panikę, bo tak na prawdę nie wiedziałem co robić i gdzie mogłem zgubić te nieszczęsne klucze. Następnie po chwili zastanowienia stwierdziłem, że musiały mi gdzieś wypaść po drodze z domu do samochodu, albo w samochodzie, no chyba, że gdzieś w sklepie. Czyli siatki w dłoń i wolnym krokiem wróciłem do auta, przeszukałem całe auto i niestety bez sukcesu. Wróciłem do sklepu, przeszedłem się po stoiskach, gdzie nie tak dawno byłem i nawet zapytałem kasjerki, czy aby może kto nie znalazł moich kluczy. No i nadal nic, czas leciał nieubłaganie, gdyż było już około godziny 18-stej. Wróciłem przed moje mieszkanie, jednak tym razem siatki zostały w samochodzie.

Jak otworzyć drzwi bez kluczy?

Udałem się do sąsiada z prośbą o pomoc, gdyż jest on raczej taką osobą techniczną i na pewno jakąś wiertarkę albo coś podobnego ma i może będzie w stanie mi pomóc. No przecież muszę gdzieś nocować. Na szczęście sąsiad był bardziej obeznany w tych sprawach i po tym jak zobaczył moje zamki stwierdził, że lepiej i taniej było by zadzwonić po pogotowie ślusarskie. Szybko w Internecie znaleźliśmy jakieś dwa numery. Na szczęście już po chwili zgłosiła się kompetentna osoba, zapytała o rodzaj, ilość zamków i adres i poprosiła o cierpliwość, gdyż za 20 minut ktoś się zgłosi. Jak powiedziano tak i się stało. Nie minęło 20 minut a przed moimi nowymi drzwiami stał Pan ślusarz z zestawem narzędzi, który miał mu posłużyć do bezszkodowego otwierania zamka. Zamieniliśmy dwa zdania, gdyż zostałem zapytany o to co się stało i poproszony o dowód osobisty. Pan Henryk stwierdził, iż w takim wypadku każde działania zaczynamy od sprawdzenia czy drzwi są zamknięte. Uśmiałem się na początku, no bo jak nie zamknięte jak rano zamykałem a nikt inny kluczy nie ma. Jednak już po chwili nie było mi wcale do śmiechu, gdyż praca ślusarza skończyła się zaraz po tym jak nacisną klamkę w dół i otworzył niezamknięte drzwi. Oczywiście w kuchni na stole leżały także klucze od mieszkania, których zwyczajnie w pośpiechu zapomniałem. Po wszystkim pośmialiśmy się przez chwilę a Pan Henryk stwierdził, iż właśnie tak się kończy średnio co dziesiąta jego interwencja, więc tak naprawdę nie muszę się wcale przejmować swoim przypadkiem. Oczywiście poprosiłem o wizytówkę, jakby w przyszłości musiał otworzyć jednak zamknięte drzwi i rozstaliśmy się w dość pozytywnych humorach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here